Tak, ale..._logo
12(22) maj 2019

Archiwum tekstów

Zajrzyjcie też na nasz profil na Facebooku. Zapraszamy do komentowania i dyskusji!

FB

"Konstytucja nie nakarmi naszych dzieci i jest nudna.

To już Mrożek zauważył, że gdyby do konstytucji

wpisać słowo „k...”, może by ona kogoś zainteresowała."

Janusz Głowacki w GW 02.04.2017 r.


Redagują



Teksty prezentowane na naszej stronie mogą być kopiowane i rozpowszechniane, pod warunkiem podania źródła pochodzenia i autora tekstu.



WIADOMOŚCI, KOMENTARZE, OPINIE



EuroMemorandum 2019

W 2018 r. już drugi rok z rzędu wszystkie gospodarki Unii Europejskiej odnotowały wzrost, ale prognozy na 2019 r. obniżane są wobec niepewnej perspektywy międzynarodowej, oraz spodziewanej znacznie niższej ekspansji gospodarczej w USA i niebezpiecznie wysokiego poziomu zadłużenia w Chinach. W tych warunkach administracja Trumpa zareagowała na deficyt handlowy USA, żądając od głównych partnerów obniżenia ich nadwyżek. I chociaż skromne zmiany zostały uzgodnione z Kanadą i Meksykiem oraz z UE, to konflikt z Chinami jest znacznie głębszy i w 2019 r. może jeszcze się nasilić. W dziedzinie obrony USA zareagowały negatywnie na europejskie propozycje stworzenia ograniczonej, niezależnej zdolności militarnej. Chociaż współpraca w dziedzinie obronności między UE a Wielką Brytanią ma być kontynuowana, warunki wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, zaplanowanego na koniec marca, pozostają w tym kraju wysoce kontrowersyjne. W strefie euro pogłębia się rozbieżność między produktywnością gospodarek krajów Północy i Południa. W szczególności Włochy, które praktycznie nie odnotowały wzrostu od momentu przystąpienia do euro, były zobowiązane przez Komisję Europejską do ograniczenia skali wniosków pierwotnie przedłożonych przez nowy rząd koalicyjny. W wielu krajach bezrobocie i rosnące niezadowolenie społeczne doprowadziły do niepokojącego wzrostu poparcia dla partii prawicowych i pomimo niewielkich sukcesów w Hiszpanii i Portugalii, postępowe ruchy w Europie pozostają słabe.

czytaj dalej...


Janusz J. Tomidajewicz

Tak, ale ... czego to Nowy rozdział?

Robert Biedroń, który jest (zapewne nie tylko dla mnie) nową nadzieją (lewicy?), opublikował bardzo niedawno swą książkę o Polsce (Robert Biedroń, Nowy rozdział, Edipresse Polska SA, Warszawa 2018). Już od pewnego czasu, zarówno z jego własnych wypowiedzi, jak z wielu komentarzy na jego temat, wynikało, że wkrótce może się on stać jedną ze znaczących postaci naszej sceny politycznej. Z tym większą ciekawością, a nawet niecierpliwością, zabrałem się do jej czytania. Spodziewałem się, że na ponad 220 stronach autor, który wzbudzał wiele sympatii swoimi zazwyczaj krótkimi i z natury dość ogólnikowymi wypowiedziami medialnymi, zaprezentuje mi rozwiniętą, uszczegółowioną i w miarę skonkretyzowaną wersję swoich poglądów i swojej wizji przyszłej Polski.

czytaj dalej...


Zbigniew Jaśkiewicz

Tak, ale... to z pewnością Nowy rozdział!

W swojej książce Nowy rozdział Biedroń wykłada swoje osobiste credo. Pisze w taki sposób, jak potrafi rozmawiać z ludźmi – otwarcie, bardzo szczerze, nie ukrywając swoich poglądów. A zarazem nikomu nie narzucając swoich wartości. Czy te poglądy są lewicowe? Dla mnie, jako człowieka Lewicy, jak najbardziej tak. Ale bardzo wątpię, czy liczni zwolennicy i wielbiciele Biedronia uważają się za lewicowców. Biedroń trafia do wszystkich, którzy chcą się czuć pełnoprawnymi obywatelami wolnego społeczeństwa w wolnym kraju i uczestniczyć w jego rozwoju.

czytaj dalej...


Karol J. Szarecki

Wyborcze przymiarki czyli złośliwości pod adresem liberałów

Od dłuższego czasu w całym kraju trwa kampania wyborcza. Może jeszcze niezbyt głośna, nie mniej jednak, jest to kampania w pierwszej fazie rozwoju. Apele o połączenie sił w jeden wyborczy blok pod egidą PO raczej nie przyniosą sukcesu, wszak wyborcy pamiętają wyczyny tej formacji politycznej na różnych szczeblach władzy, które raczej od PiS-owskich zapędów niewiele odbiegały. W tym miesiącu na dodatek wkroczyła na scenę nowa formacja polityczna – „Wiosna”. Spodziewano się tego od dawna. Stąd pewno wzięła się inicjatywa byłych premierów (dziwię się Cimoszewiczowi) z apelem o konsolidację opozycji. Osoba Schetyny na pierwszym planie pewno położyła już tę inicjatywę. Chociaż sygnatariusze byli z różnych opcji politycznych, to jednak nie dajcie się zwieść – to sami liberałowie.

czytaj dalej...


Maciej Szlinder

Europa będzie socjalna albo nie będzie jej wcale

Jak w każdym organizmie gospodarczym, w którym panuje swobodny przepływ towarów, usług, osób i kapitału pomiędzy jego elementami występują nierównowagi. Jedne części (Kalifornia wobec Utah w USA, Niemcy wobec Grecji w strefie euro, Wielkopolska wobec Świętokrzyskiego itd.) mają nadwyżkę handlową względem drugich. Taka nierównowaga nie jest problemem, gdy zachodzi między państwami o różnych walutach, ponieważ rekompensowana jest przez zmianę kursu wymiany tych walut. Jednak, gdy mamy do czynienia z jedną walutą, konieczne są mechanizmy przekazujące środki pieniężne od regionów i krajów z nadwyżkami do tych, które notują deficyty. Inaczej nierównowaga się powiększa i może prowadzić do rozpadu wspólnego organizmu. Niestety wraz z integracją walutową w Unii Europejskiej nie zdecydowano się na wspólną politykę inwestycyjną i ogólnoeuropejski system transferów społecznych. Nie zaprojektowano tym samym mechanizmów zapobiegających tendencjom rozbijającym strefę euro od środka.

czytaj dalej...


Anna Wolff-Powęska

Był sobie Gdańsk

Niejednoznaczność miasta i regionu stanowi zawsze dla polityków łakomy kąsek. W ostatnich latach spór o to, „do kogo należy Gdańsk” nabrał wręcz spektakularnych wymiarów. Kolejne kampanie wyborcze stanowiły kolejną odsłonę dyskusji o niemieckości Gdańska i miejsca niemieckiego dziedzictwa kulturowego w świadomości miasta i państwa. Mimo wielu świetnych opracowań, które ukazały się już w latach 80. 90. XX w. Gdanzig stanowi ciągle poręczne narzędzie do manipulacji politycznych i mobilizacji złych emocji. Przykładem chociażby stygmatyzowanie niemieckością Donalda Tuska i wykluczanie go ze wspólnoty polskiej. Przedmiotem niewybrednych ataków był również P. Adamowicz. Nieważne okazały się jego wschodnie korzenie. Kamieniem obrazy dla adwersarzy była jego troska o zintegrowanie niemieckiej spuścizny kulturowej miasta jako dziedzictwa europejskiego, wzbogacającego Gdańsk.

czytaj dalej...


Część IV. Sen

Zbliża się stulecie naszego Uniwersytetu i naszego Wydziału Prawa – a ja miałem niedawno zły sen. Oto, z cokołu na placu przed naszym Uniwersytetem, zdejmowano posąg naszego patrona. Wszystko było sprawnie zorganizowane: najpierw plac został formalnie wydzielony z gestii włodarzy Miasta Poznania, a potem zuchy z ochrony terytorialnej plac otoczyły tak skutecznie, że słowo „Konstytucja” i inne wulgaryzmy nie przeszkadzały w doniosłej uroczystości „wymiany” pomnika. Tak, śniło mi się, że na placu – Jego jeszcze imienia – był wielki tłum machający jakimiś drzewcami: ni to krzyżami, ni to procami, a może nawet były to krzyże przerobione na proce; przebijały się okrzyki: „niech żyje” i „santo subito”. Plac Mickiewicza zamienił się w panoptikum „Alternatywy dla Polski”: byli wszyscy – był poduszkowy, kapciowy, woreczkowy i taboretowy, był lokaj trzech drzwi, bajarz oraz człowiek od ścierania psiego moczu z butów dygnitarzy, był urzędnik ceremoniału i urzędnik ministerstwa pióra; był także oczywiście błazen i sam wyręczacz sądów.

czytaj dalej...


Janusz J. Tomidajewicz

Straciliśmy poobijanego jeźdźca

Karol Modzelewski był wysokiej klasy naukowcem – historykiem średniowiecza – jednak dla nas na zawsze pozostanie jednym z najważniejszych autorytetów reprezentujących lewicowe myślenie o Polsce. Całym swoim życiem i działaniem pokazał on, że walka o urzeczywistnienie w Polsce takich wartości lewicowych, jak sprawiedliwość społeczna, troska o zwykłych obywateli i ludowładztwo, jest konieczna i ma sens.

czytaj dalej...


Heliodor Muszyński

Te ręce…

W umysły tysięcy współcześnie żyjących ludzi, wierzących (różnie) lub niewierzących, ale przecież nieobojętnych na co rusz zdarzające się w Kościele katolickim przypadki seksualnego wykorzystywania przez jego kler dzieci i nieletnią młodzież, wdrukowuje się stopniowo i utrwala taki obraz: oto duchowny podstępnie zwabia do swego domu, lub innego ustronnego miejsca, dziecko, którego ciało (bo przecież tylko ono jest dla niego ważne) czyni przedmiotem zaspokajania własnej pożądliwości. Dzieje się to zwykle w porze wieczornej lub nawet nocnej, a rankiem następnego dnia kapłan, który nie zdołał jeszcze do końca ochłonąć po niedawnych igraszkach, musi teraz skupić się, bo przecież czeka go obowiązek odprawienia porannej mszy. Nieświadomi niczego wierni nazywają ją „świętą” i szukać będą w niej duchowego wsparcia, pocieszenia lub nadziei. W tej potrzebie ducha nabożnie przyjmą ciało Chrystusa z rąk namiestnika samego Boga.

czytaj dalej...


e-mail kontaktowy: takale@interia.pl





Darmowy licznik odwiedzin