Tak, ale..._logo

"Konstytucja nie nakarmi naszych dzieci i jest nudna.

To już Mrożek zauważył, że gdyby do konstytucji

wpisać słowo „k...”, może by ona kogoś zainteresowała."

Janusz Głowacki w GW 02.04.2017 r.


Anna Wolff-Powęska

Był sobie Gdańsk

 

Arystoteles zauważył, że „miasta tworzą różni ludzie, ludzie jednakowi nie potrafią stworzyć miasta”. Jednocześnie definiował miasto jako „wspólne życie dla szlachetnego celu”. Zamordowany w niedzielny wieczór Prezydent Miasta Gdańska Paweł Adamowicz był uosobieniem tych cech, które filozofowie chcieli dostrzec w ludziach tworzących idealną wspólnotę. Każde miasto, także Gdańsk, mieści jednak w sobie realną historię ludzi. Gdańsk 13 stycznia ilustruje zderzenie dobra i zła. Zabójstwo Prezydenta nastąpiło podczas pokazu Światełka do nieba, kulminacyjnego momentu finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

W ciągu dwudziestoletniego okresu sprawowania urzędu prezydenckiego Paweł Adamowicza reprezentował myśl, którą wyraził na scenie WOŚP na kilka minut przed atakiem zabójcy. Nawoływał do dzielenia się dobrem. Wielokrotnie prezentował Gdańsk jako miasto wolności i solidarności. Chciał koncentrować się na tym, co łączy ludzi jako społeczeństwo i mieszkańców. Czy spełnił swe marzenie? Czy Gdańsk, miasto symbol początku II wojny światowej, Westerplatte, obrony poczty gdańskiej, grudnia 1970, legenda „Solidarności” 1980, Mekka światowych mężów stanu, wylęgarnia elit politycznych, utracił swą niewinność?

Badania ostatnich lat nie pozostawiają wątpliwości: polskie społeczeństwo (i nie tylko polskie) charakteryzuje opozycja między „otwartością” a „zamkniętością”. Postawa pierwsza oznacza poparcie dla prawd uniwersalnych, praw człowieka, świeckości państwa, krytycyzm wobec własnego narodu, definiowanie narodu jako wspólnoty wielokulturowej, a tożsamości zbiorowej w sposób inkluzywny wobec imigrantów. Druga wyrażona jest przez postrzeganie jednorodności kulturowej i etnicznej jako stanu idealnego narodu, skłonność do postaw autorytarnych i wspólnotowych, nieufność wobec instytucji międzynarodowych, lęk przed obcymi. Prezydent Gdańska był przedstawicielem otwartego miasta, a różnorodność i otwartość wobec Innego uczynił nadrzędną zasadą swej życiowej aktywności. Realizował ją na różnych obszarach, łącząc to, co lokalne, narodowe, europejskie i globalne.

            Paweł Adamowicz był człowiekiem pogranicza. Rodzice jego zostali przesiedleni z Wileńszczyzny do Gdańska rok po zakończeniu wojny. Gdańsk jako miasto pogranicza jest miejscem, gdzie spotykają się ludzie o zróżnicowanych tożsamościach: wypędzonych, wykorzenionych, odzyskanych, wymyślanych na nowo, rekonstruowanych, miasto pełne ambiwalentnych postaw, sporów i oczekiwań. Tu spotykają się swoi, którzy czują się u siebie i ci, którzy zadomowili się i oddali miastu wszystko, co najlepsze. Na styku Gdańska i Pomorza szukają wzajemnie więzi Kaszubi, o których w Blaszanym bębenku Güntera Grassa babcia Anna Koljaiczkowa mówi: „…bo my jesteśmy za mało polscy i za mało niemieccy, bo jak ktoś jest Kaszubą, nie wystarcza to ani Niemcom, ani Polakom. Ci zawsze dokładnie chcą wiedzieć, co jest co!”

Niejednoznaczność miasta i regionu stanowi zawsze dla polityków łakomy kąsek. W ostatnich latach spór o to, „do kogo należy Gdańsk” nabrał wręcz spektakularnych wymiarów. Kolejne kampanie wyborcze stanowiły kolejną odsłonę dyskusji o niemieckości Gdańska i miejsca niemieckiego dziedzictwa kulturowego w świadomości miasta i państwa. Mimo wielu świetnych opracowań, które ukazały się już w latach 80. 90. XX w. Gdanzig stanowi ciągle poręczne narzędzie do manipulacji politycznych i mobilizacji złych emocji. Przykładem chociażby stygmatyzowanie niemieckością Donalda Tuska i wykluczanie go ze wspólnoty polskiej. Przedmiotem niewybrednych ataków był również P. Adamowicz. Nieważne okazały się jego wschodnie korzenie. Kamieniem obrazy dla adwersarzy była jego troska o zintegrowanie niemieckiej spuścizny kulturowej miasta jako dziedzictwa europejskiego, wzbogacającego Gdańsk.

W 2017 r. na internetowym forum dyskutantów znalazły się anonimowe wypowiedzi, które, choć w innym kontekście, przywołują z pamięci nagonkę na pierwszego prezydenta niepodległej Polski, Gabriela Narutowicza. Z tą różnicą, iż Narutowicz określany był pachołkiem Żydów, Adamowicz zaś sługą Niemców. Prezydentowi Gdańska zarzucano uprawianie „niemieckiej polityki historycznej”, „regermanizację” Gdańska, porównywano do działalności Hakaty, żądano odebrania polskiego obywatelstwa. Dominowały obelgi: „pogonić volksdojcza”, „do Berlina”, „do heimatu”, „Adamowicz do kryminału”, „autonomiczna cela we Wronkach”, „łysy gnojek”, „Jak się latami bierze niemieckie pieniądze, to szczeka się też po niemiecku”. W końcu „Poznanianka” wpisała: „Szmalcownik. Kulka w łeb”.

Pierwszym spektakularnym aktem publicznie wyrażonej odwagi i konsekwencji w działaniu na rzecz pojednania i odpowiedzialności moralnej w stosunkach międzynarodowych była postawa Prezydenta w sprawie Güntera Grassa. Laureat literackiej nagrody Nobla, honorowy obywatel Gdańska, doktor honoris causa Uniwersytetu Gdańskiego, autor trylogii gdańskiej, w której historię Gdańska przybliżył światu, przyjaciel miasta i wielu jego mieszkańców, wyznał na stronach książki Obieranie cebuli, że jako siedemnastolatek został wcielony do dywizji pancernej Waffen-SS.

Fakt ten wywołał zarówno w Niemczech, jak i w Polsce kontrowersję. W Gdańsku wyłoniły się natychmiast dwa obozy. Jacek Kurski i pisowska część rajców gdańskich domagała się odebrania Grassowi honorowego obywatelstwa miasta. Jacek Kurski powiedział: „Nie możemy się zgodzić na szczególny rodzaj tożsamości europejskiej, w której Niemcy przedstawiani są coraz częściej jako ofiary II wojny światowej, a Polacy obdarowują byłych żołnierzy Waffen-SS honorowym obywatelstwem”. Paweł Adamowicz stanął po przeciwnej stronie. Uznał, że Grass jako pierwszy połączył w swych powieściach polskie, niemieckie, kaszubskie, żydowskie opowieści dotyczące Gdańska, ukazując przenikanie się różnych kultur. Odwołał się do wartości, którym starał się być zawsze wierny, szukając tego, co pozytywne i co łączy. Dlatego przypomniał gdańszczanom, co pisarz zrobił dla miasta, zwracał uwagę na wyczulenie Grassa na kwestie społeczne, pojednanie między narodami, konsekwentną obronę granicy na Odrze i Nysie i przypominanie o niemieckiej odpowiedzialności za zbrodnie II wojny światowej. Stwierdził, że decyzja należy do Rady Miasta Gdańska. Gdyby jednak Rada zapytała go o zdanie, powiedziałby, że nie powinna ona przyjmować roli „trybunału historii”. 72% gdańszczan wypowiedziało się w zarządzonym przez Prezydenta sondażu przeciw odebraniu nobliście honorowego obywatelstwa Gdańska.

Przykładem wierności dla zdefiniowanych u progu pierwszej prezydentury uniwersalnych wartości humanizmu była postawa Pawła Adamowicza w sporze o dwie ważne dla Gdańska instytucje: Muzeum II Wojny Światowej oraz Europejskie Centrum Solidarności. Świadomy prawdy, iż w demokracji pamięć zbiorowa ma charakter polifoniczny, bronił Prezydent koncepcji stałej wystawy Muzeum II Wojny Światowej, przygotowanej i latami konsultowanej w gronie najlepszych fachowców, z udziałem światowych ekspertów w tej dziedzinie. W przekonaniu, że miejsc pamięci nie może przywłaszczyć sobie żadna partia polityczna, przeciwstawił się planom zakupu Westerplatte przez nowo mianowanego przez ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Piotra Glińskiego, dyrektora Muzeum II Wojny Światowej, Karola Nawrockiego.

To prezydent Adamowicz wprowadził 1 września 1999 r. zwyczaj spotkań na Westerplatte w towarzystwie harcerek i harcerzy dla uczczenia bohaterskiej obrony w 1939 r. To miejsce, które dotąd łączyło. Miejsce, w którym w 2009 r. spotkali się reprezentanci państw, będących przed 70 laty śmiertelnymi wrogami, Angela Merkel, Władimir Putin i Donald Tusk, stało się w 2017 r. obiektem skandalicznego przetargu, przepychania w związku z wygłoszeniem apelu smoleńskiego.

Prezydent Gdańska sprawuje z urzędu nadzór nad Europejskim Centrum Solidarności, miejscem, które zyskało już światową renomę. Od 2011 r. dyrektorem z nominacji Pawła Adamowicza jest Basil Kerski, którego życiorys wpisuje się pięknie w charakter miasta. Matka Polka, ojciec Irakijczyk, uchodźca polityczny. Rodzina zamieszkała w 1979 w Niemczech, gdzie Basil Kerski studiował. Ten wieloletni redaktor naczelny dwujęzycznego „Dialogu” stał się przedmiotem ataków orędowników „zamkniętej” tożsamości. Pisowscy radni pomorskiego sejmiku protestowali, przekonując, iż człowiek o niejednoznacznej tożsamości nie będzie reprezentował polskiej racji stanu. Zażądali unieważnienia konkursu na stanowisko dyrektora. Prezydent Gdańska, jeden z pomysłodawców Europejskiego Centrum, obronił koncepcję instytucji, która stanowi ważne miejsce kształcenia obywatelskiego na mapie Polski i Europy.

Gdańsk przypomina średniowieczne pergaminy, palimpsesty. Stulecia zostawiały na nim piętno. Jedni wymazywali stare ślady, retuszowali, inni odkrywali na nowo. Zamordowany Prezydent odkrywał wielowarstwowe piękno Gdańska. Jednocześnie nowoczesność rozumiał jako przeobrażanie mieszczan w obywateli. Obywatelstwo zaś traktował jako stały trud łączenia interesu jednostki z interesem wspólnot małych i dużych. Przywracanie pamięci historycznej miastu traktował jako rodzaj uobywatelnienia pamięci lokalnej i poszukiwania odpowiedzi na pytanie, kim stajemy się w wielokulturowym świecie. Bohdan Paczoski, polski architekt i filozof, żyjący poza granicami kraju, przekonuje, że dobre miasto to wspólnota budująca więzi wyrażona w trosce o Innego. Troskę tę postrzega jako podstawowy warunek, by człowiek ocalił siebie i ziemię od działania wszelkich złowrogich sił, które sam stworzył i wyzwolił oraz by ocalić miasto.

Prezydent Adamowicz zapłacił za swój trud najwyższą cenę. Chciałabym bardzo wierzyć, że jego absurdalna śmierć zmusi przynajmniej do zastanowienia się, w jakim kierunku zmierzamy. Czy dotychczasowe milczenie wobec siania nienawiści nie jest wspólnictwem.



e-mail kontaktowy: takale@interia.pl