Tak, ale..._logo

"Konstytucja nie nakarmi naszych dzieci i jest nudna.

To już Mrożek zauważył, że gdyby do konstytucji

wpisać słowo „k...”, może by ona kogoś zainteresowała."

Janusz Głowacki w GW 02.04.2017 r.


Janusz J. Tomidajewicz

 

Straciliśmy poobijanego jeźdźca

 

28 kwietnia zmarł prof. Karol Modzelewski. To wiadomość przejmująca i napawająca niezmiernym smutkiem. Odszedł bowiem człowiek będący nie tylko żywym symbolem walki o lepszą Polskę, ale także nieustannie aktywny autorytet i uczestnik dyskusji o naszej przyszłości.

Karol Modzelewski był wysokiej klasy naukowcem – historykiem średniowiecza – jednak dla nas na zawsze pozostanie jednym z najważniejszych autorytetów reprezentujących lewicowe myślenie o Polsce. Całym swoim życiem i działaniem pokazał on, że walka o urzeczywistnienie w Polsce takich wartości lewicowych, jak sprawiedliwość społeczna, troska o zwykłych obywateli i ludowładztwo, jest konieczna i ma sens.

Jak sam zaznaczył w tytule swej autobiograficznej książki, walka ta nie zawsze była zwycięska. Karol Modzelewski został przez historię solidnie poobijany. Cały czas walcząc o lewicowe ideały, kilkukrotnie zmieniał armie, w których szeregach walczył. Od PZPR, poprzez KOR, Solidarność, aż po Unię Pracy, która może się szczycić, że był jej Honorowym Przewodniczącym, i ostanie zaangażowanie na rzecz KOD oraz obrony demokracji w Polsce. Z tego bogatego życiorysu powinniśmy więc wyciągnąć naukę, że nigdy nie należy rezygnować z walki o lewicowe ideały, a ponoszone porażki i błędy popełniane w tej walce nie mogą nas zniechęcać. Wprost przeciwnie, muszą skłaniać nas do jej kontynuacji i doskonalenia.

Odszedł chyba największy żyjący jeszcze autorytet polskiej lewicy. Nie zapominajmy więc o jego przesłaniu.



e-mail kontaktowy: takale@interia.pl